Styczeń 17 2019 19:39:30
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Regulamin
  Mapa Strony
  Propozycje
  Reklama
  Forum
  Księga Gości
  Artykuły
  Naj...
  Kategorie Newsów
  Galeria
  Bramka SMS
  Szukaj
  Kontakt

Ważne Informacje
  Regulamin PZW
  Odznaczenia PZW
  Dekalog Wędkarski
  Okresy Ochronne
  Normy Medalowe
  Wymiary ochronne
  Adresy okręgów

Wędkarstwo
  Historia
  Gruntowe
  Podlodowe
  Spinning
  Spławikowe
  Kalendarz
  Rekordy Polski

Inne
  Atraktory zapachowe
  Przepisy na przynęty
  Kleszcze, komary...
  Kuchnia
  Dowcipy
  Tarło
  Gry
  FILMY
  Gry ONLINE

FILMY DTC

 
 
Encyklopedia Ryb
Drapieżniki:
Miętus
Okoń
Sandacz
Sum
Szczupak
Węgorz

Łososiowate:
Pstrąg potokowy
Pstrąg tęczowy
Troć wędrowna

Spokojnego Żeru
Amur
Karp
Leszcz
Lin
Karaś
Płoć
Wzdręga
 
 
Ostatnie Artykuły
Branie karpia - podw...
Żer karpików - Slow ...
Żerowanie karpików -...
Karpie z powierzchni
Kukurydza na włosie ...
Zwiastun : : Jet Fis...
Uklejka
Raczek z jeziora Cza...
Szczupak z jeziora C...
Okoń - 1-1,5kg
Szczupak 68cm
Szczupak 82cm
Szczupak 90cm
Szczupak 75cm
Szczupak, wg autora ...
Holenderski szczupac...
Atak szczupaka #1
Śmieszne sytuacje
Strzelczyk
Marlin Fishing Cabo ...
 
 
Wędkarzy Online
Gości Online: 1
Brak Wędkarzy Online

Zarejestrowanych: 573
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Wędkarz: ~supral


 
 
Reklama

http://allgoals.info/

Forum graficzne GrafArt.org :: Darmowa grafika , mnóstwo toturiali , darmowy download , grafika na zamówienie! , Darmowa grafika , Avatary , Userbary , Sygnaturki !

Nasze Wody

Wedzisko.Info

Carp Planet

LiQuIra.Com

BandziorTM

AkwaDom

www.moczykije.pl

Serwis Wędkarze - Twoim Serwisem

 
 
Karp, jego zmysły
 

Naturalne rozmnażanie karpia w naszych warunkach klimatycznych jest sporadyczne z niską przeżywalnością tylko w gorące, długie lata, gdy temperatura wody cały czas utrzymuje się powyżej 22C. Ze względu na stosunkowo niskie koszty hodowli, dużą wydajność i szybkie przyrosty, został sprowadzony do Polski, a jego faktyczną ojczyzną są wody zlewni mórz Czarnego i Kaspijskiego

Rozróżniamy zasadniczo trzy odmiany karpia: pełnołuski zwany dzikusem albo sazanem, bezłuski zwany golcem lub nagim, a czasem skórzastym i pokryty częściowo łuskami o sporych rozmiarach zwany królewskim bądź lustrzeniem lub lampasem. Niektórzy podają jeszcze inne, wydzielając z pełnołuskiego, smukłego dzikusa z drobną łuską i to do niego odnoszą nazwę sazan. Królewskiego, czy inaczej lampasa, nazywają tego z jednym rzędem łusek na boku, a lustrzeniem pokrytego bogaciej, ale bardzo dużą łuską zwaną lustrami stąd i nazwa tej rasy. Powstanie tylu odmian karp zawdzięcza selekcji hodowlanej, w której dążono do uzyskania jak najlepszych walorów kulinarnych oraz szybkiego przyrostu masy ryby. W praktyce okazało się jednak, że golce są najbardziej podatne na choroby skórne, a z kolei te najbardziej wygrzbiecone nie są najcięższe, gdyż są krótsze w skutek redukcji ilości kręgów. Największą siłą walki odznacza się dzikus i kolejno pełnołuski hodowlany. Każdy karp, jak chyba żadna inna ryba, posiada indywidualne cechy w budowie, umaszczeniu, rozstawie łusek itd., po których daje się rozróżnić od innych egzemplarzy swego gatunku.

Często karpiom przypisuje się cechy ludzkie mówiąc: przebiegły, inteligentny, myślący, czujny, sprytny, cwany i wiele innych. Obserwując zachowanie się tych ryb, dochodzę do wniosku, że coś w tym jest. Zachowanie dużego karpia może zafascynować i wprawić w osłupienie nie jednego wędkarza. Jednak bez przesady. Wiele zachowań obserwujemy u innych gatunków, a tu zauważamy niekiedy nakładanie się paru na raz. Jest to ryba stosunkowo płochliwa, na którą stresy po przykrych potyczkach z wędkarzem wywierają duże, chwilowe wrażenie i kojarzą się z pobieranym pokarmem. Potem przez pewien czas pokarm pobierany jest nieufnie. Przy dużej presji wędkarskiej, niemal na każdym rybim półmisku znajduje się pułapka. Nie dziwmy się więc, że wszelki podejrzany kąsek jest omijany. Gdy się raz sparzysz, dmuchasz później na zimne. Jednak z wielu, nie tylko moich obserwacji wynika, że taka duża ostrożność i płochliwość cechuje raczej tylko dzikusa sazana. Hodowlany karp im jest większy, tym wydaje się bardziej żarłoczny i nienasycony, przez co mniej ostrożny. Czasem apetyt tak bierze górę nad zdrowym rozsądkiem nakazującym ostrożność, że niemal od razu po przykrych doświadczeniach z wędkarzem płynie żerować. Najczęściej winę za kiepskie brania i efekty ponosi sam wędkarz, przez popełnianie błędów, czasem nawet nieświadomie. Wystarczy trochę obserwacji, co dzieje się pod wodą, by się o tym przekonać.

Należy wspomnieć tu również, że karpie lubią pływać po akwenie utartymi przez siebie ścieżkami i przebywać w konkretnych ulubionych okolicach i kryjówkach. Wykrycie tych szlaków i miejsc to połowa jak nie więcej sukcesu. Nęcenie i podawanie przynęty byle gdzie, najczęściej kończy się fiaskiem. Czasami karpie zdradzają swą obecność poruszaniem się grążeli, innym razem można dostrzec na powierzchni grzbiet ryby, a żerowanie na dnie w mule zdradza ukazywaniem się obfitego bomblowania na powierzchni. Niekiedy w pobliżu swych kryjówek spławiają się, wyprawiając niezłe harce przy powierzchni. Takimi typowymi siedliskami karpi są wypłycenia pokryte grążelami i nenufarami, zwalone pnie do porośniętej roślinnością wody, zacienione gałęziami drzew kawałki przybrzeżnych zatoczek, ale również nawet gołe od roślin podwodne rozłożyste górki połączone z głęboczkami w toni. Karp przemieszczając się nawet niewielkimi rynnami pomiędzy żerowiskami, chętnie odwiedza te wypłycenia.

Ryba ta z reguły żeruje pobierając pokarm z dna lub z roślin i ich liści pływających oraz z powierzchni lustra wody. Żerując przy dnie lub z powierzchni często zasysa pokarm, co zostało wykorzystane przez karpiarzy w metodzie włosowej. Karp bobruje w mule w poszukiwaniu smakołyków, a następnie wysuwa przednią część pyska jak trąbkę i wsysa pożywienie wraz z wodą. Dzięki dobrze rozwiniętym zębom gardłowym, jest w stanie skruszać twarde kawałki takie jak muszle ślimaków, karmę zwierzęcą, czy kulki proteinowe. Można rzec, iż jest wszystkożerny. Jednak pomimo olbrzymich apetytów jakie wykazuje, miewa dni kompletnego braku zainteresowania jedzeniem i trudno go wtedy na cokolwiek skusić. Zazwyczaj winę za ten post ponosi pogoda, nagłe ochłodzenia, albo wręcz żar z nieba przy wschodniej cyrkulacji przyniesionej wraz rosyjskim wyżem.

Karp tak jak inne ryby odbiera doznania zmysłowe, w postaci otrzymywanych bodźców, takich jak: zapach, smak, dotyk, dźwięk, wzrok, a także zmiana ciśnienia i temperatury. Choć ryby nie odczuwają bólu w ludzkim rozumieniu, doskonale odczuwają dotyk, a także fakt zranienia ciała jako uczucie jego uszkodzenia. Odczuwają również fakt bycia na uwięzi i braku swobody w trakcie holu. Posiadają dobrze rozwinięty instynkt samozachowawczy. Zacięty karp walczy zaciekle do samego końca. Czasami gdy zdaje nam się, że już jest nad podbierakiem, jednym szarpnięciem wychodzi na wolną wodę. Potrafi robić gwałtowne i z dużym impetem odjazdy po kilkanaście metrów. Wyciągnięcie 50m. linki z kołowrotka przy pojedynczym zrywie jest normą dla medalowego karpia. Walcząc wielokrotnie podejmuje ucieczki w zawady i kryjówki wśród roślinności wodnej, zwalonych drzew oraz korzeni i kamieni na dnie.

Karpie doskonale wyczuwają pokarm z dużych odległości i potrafią odróżniać nienaturalnie wyglądającą przynętę zawieszoną na haczyku. Świat ryb nie jest również światem głuchym.

WĘCH - ryby posiadają dwie pary otworów węchowych w górnej części głowy, tuż nad pyskiem zdecydowanie przed oczami. Otwory te są zewnętrznymi częściami narządu węchu. Każda para otworów działa niezależnie zwiększając tym samym możliwości węchowe dla oceny kierunku pochodzenia zapachu. Woda wpływa do każdej pary otworów przednimi nozdrzami, a następnie wewnątrz opływa płatki węchowe usiane receptorami, które służą do wyczuwania i rozróżniania zapachów. Woda wypływa przez tylne otwory nozdrzy. Karp ma bardzo dobrze rozwinięty węch. Z moich obserwacji wynika, iż można go przyciągnąć odpowiednim zapachem na pewno z ponad stu metrów. Dlatego należy zwracać szczególnie uwagę na świeżość podawanych pokarmów. Nie można również bez pamięci sypać przesadne ilości zanęty, gdyż nie zjedzona kwaśnieje i wręcz odstrasza ryby. Za pomocą węchu ryby rozróżniają osobniki swojego gatunku od innych (zapach ciała pokrytego śluzem).

SMAK - doznania smakowe ryby odbierają brodawkami usytuowanymi w pysku i jego okolicy. U karpi pączki smakowe znajdują się również na wąsach, a także są rozmieszczone na całym ciele, aż do ogona. Czasem niesione podwodnym prądem cząsteczki zanęty, są oceniane również smakowo już z dużych odległości. Doskonale rozróżniane są różne smaki mięsa (robaki, krew, ryba), gorzki, słony, kwaśny, a przede wszystkim słodki w różnych postaciach.

Odnoszę wrażenie, że głównie po zapachu i smaku karp podejmuje decyzje, czy opłaca mu się trudzić do nęconego miejsca gdzie leży również przynęta z haczykiem. Z tego powodu należy zwracać baczną uwagę na kompozycje zanętowe. Nie można łączyć np. słonej wanilii ze słodkimi komponentami i zapachem tutti-frutti. Sami doskonale wiemy po sobie, jak zapach i smak dobrej potrawy wzmaga apetyt. Nawet w mętnej wodzie, gdzie widoczność nie przekracza 20¸30cm, odpowiednią zanętą można zgromadzić przy niej wiele osobników. Żerujący karp, gdy zasmakuje w zanęcie, zaczyna być coraz bardziej żarłoczny, a tym samym mniej ostrożny. Z moich obserwacji wynika, że zapach i smak podawanych produktów jest bodaj najważniejszą sprawą w połowie tego gatunku. O żarłoczności karpia, który zasmakował w podawanym pożywieniu, mogą świadczyć fakty obserwowanych zjawisk z zachowania tych ryb. Gdy duży karp nawcina się już do oporu, potrafi położyć się zakrywając smakowite kąski, aby inne osobniki nie mogły ich pożreć. To swoistego rodzaju chomikowanie przysmaków świadczy dobitnie jakim jest żarłokiem i jak silnie oddziaływującym na karpia są zmysły smaku i węchu.

DOTYK - ponieważ karp żeruje także nocą jego zmysł dotyku z pewnością jest dobrze rozwinięty. Karp wykorzystuje dotyk do wyszukiwania i badania walorów jakościowych znajdowanych pokarmów. Znana jest sytuacja, gdzie oto przykro doświadczony wcześniej karp, opływa dookoła przynętę wachlując ogonem i płetwami, a następnie porusza ją wąsami i pyskiem. Sprawdza czy potencjalny pokarm zachowuje się naturalnie i nie budzi podejrzeń. Jeśli wyczuje żyłkę lub haczyk, odpływa. Z tego powodu czasami daje się złapać za bok. Trącanie bądź macanie pokarmu wędkarz odczuwa jako branie i zacina, a haczyk wbija się gdzieś z boku ryby. Ale nawet doświadczony karp gdy jest głodny i nabierze przekonania do zanęty rozsypanej na pewnej powierzchni dna, zaczyna pożerać intensywnie pokarm zapominając o ostrożności. Zachowuje się wówczas jakby dostał amoku i zatracił w ogóle poczucie zagrożenia.

Nieraz można było zaobserwować jak spokojnie stojąca ryba w wodzie, gdy zostanie dotknięta, reaguje gwałtownie odpływając. Natomiast jestem przekonany, że ryba nie odczuwa bólu w rozumieniu doznań ludzkich. Według mnie za pomocą zmysłu dotyku doskonale odczuwa wbicie haczyka, jako uszkodzenie ciała, a napięcie żyłki jako ograniczenie swobody i zagrożenie. Jest to podobne odczucie jak podczas ataku drapieżnika. Ryba nie posiada części mózgu (kora nowa) odpowiedzialnej za doznawanie przykrego uczucia bolesnych cierpień. Tak, więc błędne jest myślenie niektórych wędkarzy i nie tylko, o zadawaniu rybom bólu haczykiem. Niech dowodem na potwierdzenie tej tezy będzie fakt złapania szczupaka z czterema blachami wiszącymi z pyska i przynętą na której się obciął. Nie wyobrażam sobie śniadającej osoby z czterema wbitymi w szczęki i gardziel kotwicami. Wyłby z bólu i jedzenie nie przeszłoby mu przez myśl. Natomiast poczucie wbitego haka i hol wyzwalają w rybie stres. Karp podejmuje ucieczkę z olbrzymią siłą. Czy mógłby się tak zachowywać gdyby doznawał bolesnych cierpień? Jednak bez wątpienia zmysł dotyku połączony z odczuwaniem uszkodzeń ciała, jest bardzo ważnym zmysłem w życiu ryb, potrzebnym dla obrony zachowawczej. Z obserwacji zachowań holowanych karpi, wysnuwam wniosek, iż po doznawanym ucisku żyłki na pysk, jest wstanie dokładnie określić kierunek uciągu (próby ucieczki w przeciwnym kierunku do ciągnięcia linką). U karpia receptory dotyku są również świetnie rozwinięte na wąsach. Służą mu do wcześniej już wspomnianego sprawdzania i oceny potencjalnego pokarmu. Jeżeli karp wyczuje haczyk bądź żyłkę, wypluwa i pozostawia podany pokarm. Jednak z moich obserwacji wynika, że karp jak i inne ryby, stosunkowo rzadko wyczuwa dotykiem haczyk czy linkę w pierwszej fazie brania. Odpowiednie i to wcale nie wymyślne podanie przynęty na haczyku, powoduje, że gdy karp odczuje co kryje przynęta, nie jest już wstanie szybko i skutecznie się jej pozbyć, co umożliwia dobre i prawidłowe zacięcie. Dotyk z pewnością spełnia duże znaczenie w trakcie tarła ryb. Jestem skłonny również przyjąć, że ryby posiadają wykształcony pewien rodzaj odczuwania także uszkodzeń spowodowanych czynnikami chorobotwórczymi skóry, czy narządów wewnętrznych, ale w ograniczonym wydaniu.

WZROK - jakość widzenia ryb zależy od przejrzystości wody oraz jej nasłonecznienia. Im cieplejsza woda, tym większy rozwój planktonu i glonów, a co za tym idzie większe zmętnienie wody i ryby słabiej widzą. W płytkich i małych zbiornikach wodnych widoczność potrafi spaść do 20cm. W mętnej wodzie gdy ryba słabiej widzi, łatwiej ją oszukać, ale przy dużym zmąceniu np. falą może przestać żerować całkowicie z powodu zanieczyszczania mułem skrzeli i pogorszeniem przez to warunków oddechowych. Z drugiej strony w czasie nawet lekkiej fali ryba nie jest wstanie dojrzeć wędkarza na brzegu. Ryby dobrze widzą co się dzieje z boku, a najlepiej w strefie przed sobą, ale w pewnej dopiero odległości od głowy. Kompletnie nie widzą przed samym pyskiem i za sobą. Widzą jednak zarówno do góry jak w dół i strefa tego widzenia jest dość duża. Ryby w tym z pewnością karpie nie są daltonistami. Doskonale odróżniają kolory. Podbrzusza ryb są białe. Dla nich jest to kolor maskujący. Można się o tym przekonać będąc pod wodą i patrząc do góry. Na tle oświetlanej słońcem powierzchni wody, biały kolor jest najmniej widoczny. Myślę, że właśnie łódka z białym dnem jest najmniej widoczna. Ryby są jednak krótkowidzami, widzą do 3m. Stąd gdy przy brzegu dno zbiornika gwałtownie opada i osiąga szybko kilka metrów nie mamy się czego obawiać, że ryba będąca przy dnie nas zobaczy. Natomiast przy stosunkowo płytkiej wodzie ryba jest wstanie widzieć poruszającego się wędkarza i z reguły traktuje go jako czyhającego drapieżnika. Z kolei dziwić może fakt, iż ryby nie reagują na przepływającego w wodzie nurka. Innym zjawiskiem, które trzeba brać pod uwagę jest fakt, iż wskutek różnej gęstości wody i powietrza, światło przechodząc z jednego środowiska do drugiego ulega załamaniu i ryba jest wstanie dojrzeć wędkarza pozornie ukrytego. On jej nie widzi, a ona ma go jak na przysłowiowej dłoni. Z tych spostrzeżeń można wysnuć, że ryby odróżniają co dzieje się w środowisku wodnym, a co na lądzie. Z uwagi na fakt, iż na karpie polujemy z reguły z pewnych odległości, ryby mają małą możliwość spostrzeżenia wędkarza. Łapałem karpie przy bezwietrznej pogodzie, w płytkiej 1,5m. wodzie z bliskiej około 7m. odległości i byłem niewidoczny, bądź nie budziłem podejrzeń. Ruszałem się po pomoście ze znajomym, rozmawiałem, a brania nie ustawały. Były to wprawdzie małe karpie, takie do dwóch kilo, ale i one stronią od widoku poruszającego się gwałtownie wędkarza. Jak słyszę opowiadania zawodowców, o skradaniu się i skrywaniu za krzakami na łowisku gdzie jest masa wędkarzy, to śmiech mnie ogarnia. Wszystko według mnie sprowadza się do tego, aby nie tupać i przystanąć, bądź przysiąść w bezruchu, ale też bez przesady. Można spokojnie palić papieroska, czy popijać piwko, aby nie robić gwałtownych ruchów przy połowach z bardzo bliska. Gorzej jest na odludnych akwenach. Tam ryby są bardziej płochliwe i należy zwiększyć czujność i zachować większą ostrożność. Obserwowałem ryby karmiąc je na płytkiej wodzie. Dopóki wykonywałem płynne i spokojne, nawet dość znaczne ruchy rękoma, ryby nie odpływały. Dopiero gdy gwałtownie machnąłem, wszystkie jak na komendę dały dyla. To samo było z przemieszczaniem się. Dopóty ryby nie uciekały, dopóki nie tupnąłem. Czas więc zająć się następnym zmysłem i zastanowić się co też i jak ryby słyszą.

SŁUCH - Dźwięki w wodzie rozchodzą się w płaszczyźnie poziomej z około pięciokrotnie większą prędkością niż w powietrzu. Głos rozmawiających ze sobą w normalny sposób wędkarzy nie ma większego wpływu na ryby, gdyż dźwięk zmieniając środowisko wytraca dużą część energii. Natomiast stukanie w łodzi, czy na brzegu, lub pomoście natychmiast spotka się z reakcją ryb objawiającą się paniczną ucieczką. Ryby nie posiadają uszu jak zwierzęta lądowe, a ich narządem słuchu jest linia boczna ciągnącą się od krawędzi pokrywy skrzelowej do nasady płetwy ogonowej, mniej więcej po środku rybiego ciała. Są to po obu stronach ciała pod skórą kanaliki z odgałęzieniami zakończonymi otworkami na zewnątrz. Ryby słyszą dźwięki już o częstotliwości fal poniżej 20 drgań na sekundę. Są wstanie rozróżnić zmiany dźwięku w granicach 3 drgań na sekundę. Ponad to dźwięki są odbierane pęcherzem pławnym, który działa jak pudło rezonansowe. Dlatego właśnie szczególną uwagę należy zwracać na to jak rozmieściliśmy sprzęt w łodzi czy na pomoście lub na brzegu. Żaden przedmiot nie powinien narobić gwałtownego stuknięcia, huku. Pamiętam jak kiedyś byłem na karpiach i brania nie dosyć, że były anemiczne, to całkowicie ustały gdy na niskim pułapie kilka razy przeleciał samolot. W momencie przekroczenia bariery dźwięku ryby wyskoczyły nad wodę jakby je pogonił drapieżnik. Jednak nie można przesadzać w drugą stronę i sprowadzać wędkowania karpi do skradania się przypominającego lisa w okolicy kurnika z rysunkowych filmów. Normalnie należy chodzić zwracając uwagę co się znajduje pod nogami. Jeżeli łowimy z łodzi pamiętajmy o fakcie, iż dźwięk w wodzie rozchodzi się i szybciej i daleko dalej. Stojąc nawet daleko od zarzuconego zestawu skutecznie możemy wystraszyć ryby stukając butami i innymi przedmiotami po łodzi. Dźwięki znacznie lepiej rozchodzą się z łodzi niż z brzegu. Dlatego również należy dokładnie zabezpieczyć wiosła, aby nie narobiły rumoru i nie skrzypiały w dulkach. Podbierak musi mieć pewne oparcie i być w takim miejscu, aby nie nastręczał trudności w jego sięganiu i odkładaniu. Ewentualna siatka do przetrzymywania ryb powinna być szeroka (pałąki o średnicy co najmniej 50cm) i odpowiednio długa, aby wpuszczana doń ryba nie robiła hałasu przy powierzchni, a szybko i płynnie znalazła się pod wodą. Rzucanie się karpia przy powierzchni może być sygnałem ostrzegawczym o niebezpieczeństwie. Jeżeli wypuszczamy swoją zdobycz, to bez względu na jej rozmiary róbmy to cicho kładąc rybę do wody. Najczęściej gdy ryba nam się zerwie, to przez pewien czas nie mamy brań. Gdy ucieknie w kryjówkę dziwnie wachluje płetwami. Prawdopodobnie w ten sposób wywołuje fale dźwiękowe, ostrzegawcze dla innych ryb. Nie zaobserwowałem tego zjawiska gdy wypuszczałem złowioną rybę.

Wzrok i słuch karpi jest ważnym elementem, który wędkarz musi brać pod uwagę. Na ile trzeba przestrzegać podstawowych zasad związanych z tymi zmysłami, przekonałem się będąc kiedyś na rybach nad karpiowym jeziorem. Była bezwietrzna, ciepła sierpniowa noc z soboty na niedzielę. Jeszcze przed zachodem słońca rozpostarłem się na wybranym miejscu nęconym już od poprzedniego dnia. Gdy się ściemniło zapaliłem gazową lampę. Zestaw spławikowy ze świetlikiem był ustawiony ode mnie skosem w prawo około 20m. na wodzie. Po prawej stronie w odległości 30m. w bok był pomost, z którego wędkowali wesołkowie na rauszu. W pewnym momencie mam branie i spławik powoli zaczął się zanurzać pod wodę. Już miałem zacinać gdy jeden z dowcipnisiów zapalił latarkę skierowaną prosto na mój zatapiany waggler. Ten wyskoczył do góry i było już po braniu. Tak ryba zareagowała na gwałtowną zmianę oświetlenia wody. Słabe i ciągłe światło z lampy gazowej jej nie przeszkadzało, ale zmiana natężenia, skutecznie wypłoszyła. Jakby tego było mało przy następnym braniu jeden z nich potknął się na pomoście i wywrócił z wielkim rumorem. Karp znowu wypluł przynętę, a brania tym razem skończyły się już do rana. Konkluzja jest oczywista. Wcześniejsze nawet śmiechy, rozmowy, spacery po pomoście podpitych bądź co bądź wędkarzy nie zakłóciły brań, ale łomot przestraszył ryby na dobre. Wnioski nasuwają się same. Ciche i spokojne chodzenie po nabrzeżu nie straszy ryb jednak gwałtowny niespodziewany hałas odstrasza. Łapiąc w nocy i korzystając z latarki nie można świecić albo błyskać światłem bezpośrednio po łowisku. Światło latarki kierujmy w inną stronę niż nęcone stanowisko. Spostrzegłem również i taką zależność, że gdy jest pełnia księżyca i świeci on mocno i wysoko na niebie, zdecydowanie spada branie dużych egzemplarzy. Natomiast małe sztuki biorą dalej bez zmian. Gdy miesiąc jest w tej samej fazie i przyświeca słabo, nie wznosząc się wiele nad horyzont, zdecydowanie wzrasta ilość brań dużych karpi.

CIŚNIENIE ATMOSFERYCZE I TEMPERATURA - są to dwa czynniki, wobec których jesteśmy bezradni, ale mają one znaczny wpływ na wyniki naszych połowów. Ryby posiadają jako narząd hydrostatyczny pęcherz pławny umożliwiający im swobodne poruszanie się na różnych głębokościach wody. Za pomocą tego narządu ryby odczuwają zmiany ciśnienia atmosferycznego. Ciśnienie w pęcherzu pławnym równa się sumie ciśnienia atmosferycznego i ciśnienia słupa wody zależne od głębokości na jakiej pływa ryba. Zmiana ciśnienia atmosferycznego zakłóca równowagę ciśnień w organizmie ryby, co skutkuje zachwianiem rytmu przemiany materii oraz zaniechaniem żerowania. Im gwałtowniejsza jest zmiana ciśnienia tym bardziej brzemienna w skutkach. Pocieszeniem jest jednak fakt posiadania przez karpia pęcherza otwartego, czyli połączonego kanałem powietrznym z przełykiem. Przez to łatwiej dostosowuje się do zaistniałych zmian ciśnienia atmosferycznego, a więc okresy bez brań są krótsze. Powolne zmiany ciśnienia tylko w nieznacznym stopniu wpływają na żerowanie karpi. Najlepsze jednak wyniki brań zaobserwowałem gdy ciśnienie atmosferyczne bardzo wolno rośnie lub spada i zawiera się od 1000 do 1010hPa, lub stabilnie się trzyma w tej wysokości przy pogodnej aurze z cyrkulacją zachodnią i niewielkim wietrze do około 2m/sek cichnącym wieczorem do zera. Najgorsze brania miałem przy wschodniej cyrkulacji, które całkowicie ustawały, gdy była bezwietrzna pogoda, a wyż ze wschodu przynosił żar z nieba. Dobre wyniki osiągałem po przejściu frontu atmosferycznego, gdy stabilizowała się pogoda i ucichł wiatr. Nawet wtedy gdy jeszcze od czasu do czasu pokropił chwilowy drobniutki deszczyk.

Drugim czynnikiem mającym wpływ na wyniki jest temperatura. Ryby są stworzeniami zmienno cieplnymi. Temperatura ciała ryby zmienia się wraz z temperaturą wody. Nieco rośnie gdy ryby są w ruchu. Wraz ze wzrostem temperatury, wzrasta metabolizm ryb. Na wiosnę i na jesieni temperatura wody niewiele się waha w ciągu doby i przy dobrej cyrkulacji ryby nieźle biorą w ciągu całego dnia, gdyż wówczas jest najcieplej. Zdecydowanie słabiej jednak w nocy. W upalne lata w dzień rejestrowałem słabsze brania. Lepsze wówczas są nad ranem, wieczorem i wręcz w nocy. W tym czasie łapałem największe swoje karpie. Należy to tłumaczyć tym, jak mi się wydaje, że w południe przy największej temperaturze, spada zawartość tlenu w wodzie. Na powierzchni woda najbardziej się natlenia, nawet przy najmniejszym powiewie wiatru. Często obserwowałem pławiące się karpie pod powierzchnią wody. Jednak z powierzchni też nie żerowały. Według mnie najlepszy okres brań karpi tych od pięciu kilo wzwyż i medalowych przypada od połowy czerwca do końca sierpnia. Praktycznie przy lekko pochmurnej pogodzie, przy stabilnym ciśnieniu z cyrkulacją południowo-zachodnią i cichnącym wieczorem wietrze, od zmierzchu do rana można trafić nawet kilka takich karpi. Wpływ księżyca według mnie jest niewielki. Sprowadza się do tego, aby nie świecił zbyt ostro. Wysoko wędrujący po niebie świecący w pełni osłabiał brania, ale zachmurzony, usytuowany blisko horyzontu nie miał większego wpływu i brania zawsze oceniałem jako dobre, gdy były spełnione inne uwarunkowania.

 
 
Komentarze
Brak komentarzy.  
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.  
 
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
 
 
Reklama
 
 
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
 
 
Pogoda


Więcej o pogodzie
 
 
Fazy księżyca

Większy rozmiar
 
 
  Powered by php-fusion & extreme-fusion Skin by Lorkan
  Copyright © 2006-2008 by www.wedzisko.info
Strona w sieci od 5.07.06   
  
3,944,919 Unikalnych wizyt